Profesor Zbigniew Izdebski

fot. Ralf Lotys (Sicherlich) [CC BY 4.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/4.0) or CC BY 4.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/4.0)], via Wikimedia Commons

Urodził  się w 1956 r. w Żarach. Profesor nauk humanistycznych, pedagog  i seksuolog, specjalista w zakresie poradnictwa rodzinnego, absolwent zielonogórskiej Wyższej Szkoły Pedagogicznej, profesor na Uniwersytetach: Zielonogórskim i Warszawskim. Jest stałym współpracownikiem Naukowego Instytutu Kinsey’a do Badań nad Seksem, Płcią i Reprodukcją (Kinsey Institute for Reaserch In Sex, Gender and Reproduction) na Uniwersytecie Indiana w USA.

Autor wielu publikacji, podręczników i książek z zakresu problematyki seksualnej. Ostatnią pt. „Intymnie. Rozmowy nie tylko o miłości” napisał wspólnie z Januszem L. Wiśniewskim w 2014r. Mieszka w Zielonej Górze. Od 2015 roku  jest Ambasadorem  Ziemi Lubuskiej.

Profesor lubi zapraszać  swoich  gości i przyjaciół do Łagowa i Lubniewic, które darzy  niezwykłą sympatią. Wraz ze swoim przyjacielem, Profesorem Januszem Leonem Wiśniewskim, właśnie  w Lubniewicach  i w Zielonej Górze napisali wspólną książkę pt. „Intymnie. Rozmowy nie tylko o miłości.”

Profesor bardzo ceni sobie kuchnię swojej  żony. Jest koneserem win lubuskich i wielbicielem orkiestr dętych, zwłaszcza  tych z elementami jazzu. Często podróżuje między Zielona Górą i Warszawą, gdzie wykłada i prowadzi swój drugi dom. Jednak, jak sam mówi, jego miejscem na ziemi jest i zawsze będzie  Ziemia Lubuska. W związku z wykonywaną profesją chciałby, aby Ziemia Lubuska postrzegana była nie tylko jako „kraina winem i miodem płynąca, ale także jako miejsce, gdzie można spełniać się w miłości. To właśnie miłość chciałby uczynić elementem nieodzownie kojarzącym się z regionem lubuskim.

 

Wywiad z profesorem Zbigniewem Izdebskim:


Panie Profesorze, urodził się Pan w Żarach, mieszka Pan i pracuje w Zielonej Górze. Nigdy nie myślał Pan o życiu poza Ziemią Lubuską ?

Na stałe nigdy. Miałem i mam  mnóstwo propozycji różnych prac w różnych rejonach kraju i poza nim. Ale od wielu  lat dzielę moje życie zawodowe pomiędzy Zieloną Górę i Warszawę.

 W Zielonej Górze pracuję  już ponad 30 lat, a na Uniwersytecie Warszawskim prawie 18. Tam też mam  mieszkanie, ale to jest tylko ułatwienie dla mego życia zawodowego. Lubuskie jest moim miejscem, tu żyję, odpoczywam i ładuję sobie akumulatory.

Ulubione miejsca  Ziemi Lubuskiej?

Łagów, to miejsce, gdzie lubię jeździć, a teraz tym miejscem są niewątpliwie Lubniewice. Są niezwykle urokliwe. Tutaj też przed dwoma laty otwieraliśmy Park Miłości im. Dr Michaliny Wisłockiej. Generalnie lubię też nasze jeziora. Jadąc z rodziną samochodem mijamy tyle zieleni, tyle lasów, tyle przestrzeni! Jest tu ogrom miejsc, gdzie można złapać oddech. Wszędzie jest bardzo ładnie i wszędzie blisko. I to się podoba także moim znajomym, których tu zapraszam.

Panie Profesorze, jak Pan sądzi, jak można zachęcić turystów do odwiedzenia naszych terenów ?

Skoro tu mieszkamy, to trochę się przyzwyczailiśmy i nie zawsze doceniamy to, co tutaj jest. Ta reklama: „Lubuskie  winem i miodem płynące” to bardzo ładna idea.

Chciałbym jednak, aby możliwość kupna regionalnego wina była większa, żeby lubuskie to był region winem i miodem, a także i miłością płynący. Jako osoba badająca sferę intymną i traktująca seksualność i miłość jako składową zdrowia człowieka chciałbym, aby była ona wkomponowana w marketing województwa i żeby tę moją sugestię potraktowano poważnie.

Ostatnia nasza książka, napisana wspólnie z Januszem Wiśniewskim pt. „Intymnie. Rozmowy nie tylko o miłości”, była napisana w Zielonej Górze i właśnie w Lubniewicach! To pokazuje, że jest tu ku temu dobry klimat.

A co zrobić, aby więcej studentów chciało studiować na naszym Uniwersytecie?

Wszędzie teraz  spada liczba studentów  ze względu na tzw. „niż demograficzny”. Duża liczba osób, która mogłaby tu studiować, studiuje w większych miastach, np. w Poznaniu, we Wrocławiu.

Przyczyną jest często chęć wyjazdu z domu, potrzeba wolności i poznania nowego środowiska.  I odwrotnie, kiedy tutaj przyjeżdżają osoby z mniejszych ośrodków, to też powodem bywa chęć  poznania nowych miejsc.

Dlatego, żeby zwiększyć ilość studentów, nie tylko z naszego regionu, tworzymy kierunek lekarski i tym się obecnie zajmuję. Będzie to bardzo korzystne dla rozwoju naszego województwa.

Ulubiona książka?

Nie będę odkrywczy i powiem: „Sztuka kochania” Michaliny Wisłockiej.

Pańskie hobby?

Dobre jedzenie, w dobrym towarzystwie. Nie zbieram znaczków, ale uwielbiam słuchać orkiestry dętej, trochę jazzującej, także tej marszowej. Mogę to nazwać swoim hobby. Uczestniczę w festiwalach, zbieram kasety, płyty z nagraniami. Bardzo to lubię.

Kino, film?

„Ziemia obiecana” Andrzeja Wajdy. Ale jestem trochę rozżalony na Pana Wajdę za to, że ograniczył tę piękną scenę erotyczną w wykonaniu Kaliny Jędrusik i Daniela Olbrychskiego. Uważam, że to jest najpiękniejsza scena erotyczna w polskim kinie.

Pańska recepta na udany związek?

Najistotniejszą sprawą jest miłość. Lojalność, przyjaźń i odpowiedzialność są podstawą. Jeśli chodzi o szczęście, to ważny jest też krąg osób bliskich w twoim życiu. Myślę nie tylko o rodzinie. Nie ma co udawać, że człowiek sam sobie poradzi ze wszystkimi problemami. Sztuka życia nie polega na tym, żeby zamykać się w sobie. Jestem osobą, która daje innym poczucie wsparcia, ale jestem też taką osobą, która to wsparcie otrzymuje.

Jak będzie wyglądała Ziemia Lubuska za 20 lat?

Będzie bardziej zielona niż teraz. Będzie też „bliżej” Berlina. Za mało wykorzystujemy fakt bycia regionem przygranicznym. Zakładając kierunek lekarski, bierzemy pod uwagę możliwości kształcenia klinicznego naszych studentów za granicą. I to nie tylko w Cottbus, ale i w Poczdamie. A jak w Poczdamie, to i w Berlinie! Wierzę w lepszą  możliwość współpracy polsko - niemieckiej i że wszystkie bariery zostaną przełamane. Za 20 lat będzie nam o wiele łatwiej.

Po drugie - kiedy pomyślimy za 20 lat o festiwalu miłości, to pomyślimy nie o paradach w Berlinie, tylko o festiwalu miłości u nas. Lubuskie będzie życzliwym miejscem do podejmowania debat  o miłości, festiwalu miłości, miejscem wypoczynku i relaksu, a także sztuki związanej  z miłością. Myślę, że mogłoby to być także dobre miejsce na ośrodki terapeutyczne, pozwalające na pracę z ludźmi, będącymi w różnych kryzysowych sytuacjach. Ogólnie mówiąc, świetne miejsce na poszukiwanie lub powrót do namiętności i pożądania.

Ostatnią, praktyczną i najważniejszą sprawą będzie to, że za 20 lat wykrystalizuje się kwestia wydobycia miedzi i węgla brunatnego na naszym terenie. Wiadomo, że ten przemysł będzie prorozwojowy, nie tylko w związku z nowymi miejscami pracy. To także będzie rejon działań o charakterze naukowym i kulturotwórczym. Będzie on ważny dla ośrodków europejskich.

Na koniec co chciałby Pan  powiedzieć i jakie wartości przekazać jako Ambasador Ziemi Lubuskiej ?

Będąc Ambasadorem chciałbym, żeby inni dostrzegli niewątpliwe walory naszego regionu.

Dzisiaj mówienie o rozwoju, to patrzenie na bycie tutaj w ramach wspólnoty europejskiej. Wszyscy wspólnie przeżywamy kryzysy, ale i sukcesy, w mniejszym lub większym stopniu. Nie mam nic przeciwko wyjazdom naszych mieszkańców za granicę. Fakt wyjazdu jest pewną wartością poznawczą, kształtującą większe umiejętności komunikowania międzykulturowego. To województwo jest bazą, miejscem  gdzie jesteś. Ale można w różnych miejscach pracować, a tutaj wracać, kupować  domy, siedliska itd. Można otwierać się na inne perspektywy, rozwijać biznesy w obszarze gospodarki i kultury.

Chciałbym na koniec, żeby  wszystkie nasze miasteczka i wsie, tu na Ziemi Lubuskiej, były bardziej kolorowe i nowoczesne. Żeby pokazać, że lubuskie to dobre miejsce na spędzenie urlopu czy weekendu, gdzie można się zatrzymać: na wino i miód. I spełniać się w miłości.